Tajemnicza leśna mogiła za Pietrzakami

Wczoraj opisywałem leśne mogiły w lasach herbskich i miejscowości Łebki. Pod artykułem zamieszczonym na FB pojawiło się niewiele komentarzy, ale jeden z nich niezmiernie mnie zainteresował. Pani Irena, jego autorka, wspomniała o jeszcze jednej mogile wojennej między Pietrzakami a Herbami. Mimo że leśnymi duktami przejeżdżam co najmniej kilka razy w roku nie spotkałem wcześniej tej mogiły.

W sobotnie przedpołudnie pogoda była znakomita. Słoneczny dzień można było wykorzystać na plażowanie, ale także i na historyczne poszukiwania.  Z racji niewielkiej odległości wybór padł na Pietrzaki i poszukiwania leśnego grobu.

Dzięki pomocy mieszkańców Pietrzaków udało się znaleźć mogiłkę w kilka minut. Gdy znajdziemy się w tej miejscowości, musimy udać się do końca ul. Słonecznej w stronę lasu, tam stoi kapliczka z figurą św. Floriana, od niej kierujemy się na południe ok. 450 metrów, następnie skręcamy w prawo i jeszcze raz w prawo na pierwszym dukcie kierując się w stronę torów. Po lewej stronie leśnej ścieżki bez trudu zobaczymy metalowy krzyż.

Ciężko było znaleźć jakiekolwiek informacje o tym miejscu. W Pietrzakach nie pozostali już świadkowie tamtych wydarzeń. Jednak dzięki przemiłej starszej pani, która pamięta z dzieciństwa opowiadania o mogile, udało się poznać prawdopodobną historię tego miejsca.

Historia ta sięga II Wojny Światowej i 1942 roku. Niemieccy okupanci popełniali wiele zbrodni na mieszkańcach naszych okolic. Można więc domniemywać, że właśnie pochowany w leśnej mogile jest jedną z ofiar Niemców. Dlaczego tylko domniemywać? Dlatego, że nie są znane dokładnie personalia osoby, która spoczywa w grobie. Tylko jeden mieszkaniec tych okolic pod lufami niemieckich karabinów, do tego w nocy, miał pochować ofiarę zbrodni w dole wykopanym w lesie. Prawdopodobnie to właśnie ten mieszkaniec postawił w tym miejscu krzyż, nie zdradzając, kto został pochowany…

Warto było poświęcić ten dzień, by usłyszeć tak poruszającą i zarazem tajemniczą historię tamtych okrutnych czasów, a która wydarzyła się tak blisko naszego miasta. Oczywiście zwracam się z prośbą do wszystkich w wyjaśnieniu tej zagadki. Może w ustnych przekazach i opowiadaniach zachowało się więcej informacji o tej niesamowitej mogiłce.

Dziękuję mieszkańcom Pietrzaków za pomoc w odnalezieniu mogiły oraz za piękną opowieść spisaną powyżej. Dziękuję również Pani Irenie za naprowadzenie na trop tej historii i przy okazji zapraszam serdecznie na stronę Okiem Wilczycy, znajdziemy tam również zdjęcia z imprez w naszej Blachowni.