Sprytny przemytnik z Blachowni

Przed Wielką Wojną w Herbach znajdowała się granica między zaborami niemieckim i rosyjskim. Czasy były bardzo ciężkie, dlatego wielu mieszkańców Blachowni i okolic było zmuszonych do handlu, często nielegalnego. Istniały również grupy trudniące się przemytem na dużą skalę. Nie inaczej było podczas II Wojny Światowej. Większość towarów reglamentowano, przydziały żywności były zależne od wieku czy narodowości. Znaczna część ludności zmuszona sytuacją życiową ponownie rozpoczęła drobny handel. Na początku wojny, gdy huta nie pracowała, mieszkańcy Blachowni byli zmuszeni do sprzedawania swojego dobytku i wymiany dorobku życia na żywność. Ponownie kwitnął przemyt przez granicę między Rzeszą, w której znalazła się Blachownia, a Generalną Gubernią. Granica przebiegała w Gnaszynie. Często towary przemycano do Częstochowy pod osłoną nocy przez pola. Jednak niektórzy nasi handlowcy byli bardzo zaradni i pomysłowi, grając okupantom na nosach.

Częstochowa. Przemycał cukier w wydrążonej nodze. – B. Hatar, zamieszkały w Blachowni, będący inwalidą z wojny światowej wpadł na sposób szybkiego dorobienia się, za pomocą przemytu. Posiada on w miejsce amputowanej nogi drewnianą protezę wydrążoną wewnątrz. Posiadając przepustkę dla małego ruchu granicznego kilkakrotnie w ciągu dnia przekraczał granicę, nie zwracając niczym szczególnym uwagi, czuwających na posterunku, po czym zatrzymano go na granicy, i celnicy dokonali rewizji osobistej, która zakończyła się niespodziewanym wynikiem. W protezie Hatara wykryto bowiem 10 kg cukru, który inwalida przemycał z Rzeszy do Gubernatorstwa.

Powyższy artykuł pochodzi z niemieckiej gadzinówki, więc nie może być traktowany jako źródło wiedzy historycznej. Jednak ze względu na to, że pojawia w nim nasza miejscowość pozwoliłem sobie go zacytować.

 

Źródło:

  • Nowy Kurjer Warszawski, nr 290 z 8 grudnia 1941 r.