Przed powstaniem OSP Blachownia

Na początku XX wieku Blachownia znana była przede wszystkim z huty, która znajdowała się w centrum miasteczka. Do Huty Blachownia koleją dostarczano rudę żelaza oraz drewno. W pobliżu znajdowało się wiele domostw, część z nich była murowana, jednak większość stanowiły budynki drewniane z dachami pokrytymi strzechą. Nietrudno było o pożar. Goniec Częstochowski opisuje wielki pożar, który wybuchł w Blachowni w kwietniu 1918 roku i zagrażał całej wsi.

Pożar w Blachowni

W sobotę 6 bm. przed południem Straż ogniowa częstochowska została zawiadomiona o szerzącym się w Blachowni pożarze. Po upewnieniu, że jest to pożar masowy, zagrażający całej wsi. Straż, choć tak oddalona miejscowość nie wchodzi w sferę działalności jej, o godz. 11 m. 15 wysłała oddział z 1-ną sikawką i 2 beczkami pod komendą majera Żubrowskiego i naczelników Lewandowskiego i Mąkoszy. Przestrzeń od swej remizy do miejsca pożaru, wynosząca 14 klm., Straż przebyła w 5 kwadransów i rozpoczęła natychmiast akcję ratunkową, by nie dopuścić rozszerzenia się pożaru na dalsze zabudowania, poczym zajęła się dogasaniem zgliszcz.

Z powyższego fragmentu dawnego artykułu dowiadujemy się kiedy wybuchł pożar i ile czasu zajął dojazd strażakom z Częstochowy do Blachowni.  Z dalszego tekstu dowiadujemy się, że w hucie były 2 sikawki strażackie, lecz nie było zorganizowanej straży, aby sprawnie powstrzymać rozprzestrzeniający się niszczycielski żywioł. Spłonęło aż 11 obejść.

Straż zastała przy pożarze 2 sikawki fabryczne, lecz wobec niezorganizowanej pomocy, pomimo tak świetnych warunków ratownictwa, jakie przedstawia poblizki staw, z którego sikawki bezpośrednio czerpały wodę, do czasu przybycia Straży częstochowskiej, ratunek był nijaki, dzięki czemu pożar strawił 11 obejść.

Poniższy wers przynosi kolejną, ciekawą informację o przyczynach pożaru i stratach:

Pożar, przypuszczalnie, wzniecił parowóz kolejki leśnej, który w najbliższym sąsiedztwie krytych słomą domostw czerpał wodę.

Ofiarą pożaru stał się również duży zapas kartofli, przechowywanych widocznie przez przezornych właścicieli do czasu, gdy na przednówku dosięgną one cen horendalnych.

Ciekawe którędy biegła linia tej kolejki leśnej? Mimo że przeglądałem wiele starych map, nie udało mi się zlokalizować kolejki w centrum Blachowni. Można jedynie przypuszczać, że biegła od tartaku, przez dzisiejszą ul. Leśną, następnie w stronę Wręczycy Wielkiej. Spotkałem się również z przekazem, że biegła ul. Wczasową…

Sądzimy, że katastrofa ta będzie przestrogą dla Blachowni, że Straż jest w niej konieczną. Blachownia przecież posiada dużą ilość inteligencji, która mogła by wziąć w swe ręce powołanie do życia Straży, miejscowa fabryk w interesie swych robotników nie odmówi tej Straży swego materialnego poparcia, a przedewszystkiem udzielenia jej jednej ze swych sikawek a Straż częstochowska niezawodnie nie poskąpi swych wskazówek i wyszkolenia tej nowej Straży, której działalność powinna objąć również Ostrowy. Liczni letnicy tej miejscowości chętnie opodatkują się, by zapewnić sobie bezpieczeństwo ogniowe.

Czy ten wielki i niebezpieczny pożar w Blachowni mógł być bodźcem do założenia Ochotniczej Straży Pożarnej w Blachowni? Może nawet powyższy artykuł z Gońca, który był tytułem bardzo opiniotwórczym na początku XX wieku, przyczynił się do powstania tej najdłużej działającej organizacji w naszym mieście.

Ochotnicza Straż Pożarna w Blachowni powstała w 1920 roku. Corocznie bierze udział w co najmniej kilkudziesięciu do nawet kilkuset akcji. Możemy więc sobie wyobrazić ilu osobom pomogła, jak wiele uratowała mienia i ile czasu poświęciła na rzecz bezpieczeństwa nas wszystkich.

Z okazji Św. Floriana życzymy naszym Ochotnikom z Blachowni i Cisia wiele szczęścia, zdrowia i wytrwałości oraz bezpiecznej służby.

 

Źródło:

  • Goniec Częstochowski, nr 83 z dnia 7 kwietnia 1918 roku
  • zdjęcie pochodzi z opracowania Jubileusz 80-lecia Ochotniczej Straży Pożarnej w Blachowni, rok 2000