Problem z kotletami wyjaśniony

Niedawno przedstawiłem artykuł z łódzkiej prasy o problemie mieszkańców Łodzi, spowodowanym brakiem maszynek do mięsa. Z perspektywy czasu notatka wydała się bardzo zabawna i może przez to zainteresowała wielu czytelników naszego historycznego bloga. We wspomnianym wyżej artykule za brak kotletów na obiadowym stole była obwiniana huta w Blachowni. Jednak już w wydaniu Dziennika Łódzkiego z 12 marca 1966 roku zamieszczono sprostowanie nadesłane przez nasz zakład. Znajduje się w nim informacja, że huta ma na stanie 30 tysięcy gotowych maszynek, jednak bez sitek i nożyków, a winnym tego stanu rzeczy jest fabryka z Zawiercia.

Kotlety mielone i kooperacja
30 tys. maszynek bez noży i sitek

Zupełnie nieoczekiwanie, przyznajemy, otrzymaliśmy wyjaśnienie od Odlewni i Emalierni „Blachownia” (w Blachowni k. Częstochowy) dotyczące naszej notatki w sprawie braku na łódzkim rynku maszynek do mięsa. Zakład ten wskazano nam w „Agredzie”, jako nie wywiązujący się z dostaw poszukiwanych maszynek. We wspomnianym wyjaśnieniu czytamy: „Stwierdzenie w artykule o niewywiązywaniu się zakładu z dostaw maszynek do mięsa jest słuszne. Przyczyną tego stanu rzeczy jest brak sitek i noży otrzymywanych dotychczas z Fabryki Opakowań Wyrobów Blaszanych w Zawierciu – Borowe Pola… W chwili obecnej posiadamy ok. 30 tys. Sztuk całkowicie zmontowanych maszynek bez sitek i noży. W takim stanie nie możemy ich dostarczyć na rynek. Szereg interwencji nie przyniosło żadnej poprawy”.

Noc cóż, interweniujemy wobec tego my. Jeżeli mogła nam odpowiedzieć i to szybko „Blachownia”, może zechce także niesłowny jej kooperant. (iw)

Źródło: Dziennik Łódzki, Nr 61(5988), wtorek 12 marca 1966 roku