Problem z kotletami

Wielki problem dotknął swego czasu mieszkańców Łodzi. Pod koniec 1965 i na początku 1966 roku mieszkańcy tego miasta nie mogli zjeść porządnego obiadu z kotletem mielonym. To nie za sprawą choroby wieprzków, a za sprawą braku w sklepach maszynek do mięsa. Problem poruszył Dziennik Łódzki z lutego 1966 roku. Redakcja szukała winnych zaistniałego problemu i znalazła. Okazało się, że winowajcą była Huta Blachownia, która, oprócz maszynek, nie dostarczała również części zapasowych.

Maszynki w Blachowni produkowano już od czasów przedwojennych, a nasza huta była potentatem w ich produkcji w Polsce. Do tej pory wiele osób ich używa chwaląc sobie ich wytrzymałość, często też pojawiają się na aukcjach internetowych. A jak bardzo były poszukiwane ponad 50 lat temu, możemy przeczytać w niżej zamieszczonym artykule. Zapraszam do lektury.

Deficyt kotletów mielonych z powodu deficytowych maszynek

Ostatnio Czytelnicy sygnalizują nam, że tak „skomplikowanego” przedmiotu, jak maszynka do mięsa, w żadnym sklepie kupić nie można. Podobnie nawet marzyć nie można o zapasowych nożykach i innych częściach.

W MHD-Art. Gospodarstwa Domowego wyjaśniono nam, że maszynki są towarem reglamentowanym, dostarcza je Woj. Przeds. Hurtu „Arged” i ostatnią dostawę otrzymano w końcu października lub na początku listopada ub. roku. W „Argedzie” znaleźliśmy winnego. Maszynki produkuje Huta Blachownia k. Częstochowy, która w ogóle nie realizowała umów IV kwartału ubiegłego roku. Maszynki określono nam jako towar deficytowy i na zakończenie pocieszono, że w przyszłym tygodniu znajdą się w sprzedaży, bowiem huta zdecydowała się wreszcie je nadesłać.

I tak oto już wiemy skąd deficyt kotletów mielonych na naszych stołach, nie wiemy tylko, co zrobić, aby sytuacja przestała się powtarzać. Co prawda problem kontaktów handlu z przemysłem zawędruje niebawem na obrady komisji sejmowej, ale kto nam zaręczy, że Huta Blachownia wyciągnie z tego jakieś wnioski? (iw)

Źródło: Dziennik Łódzki, Nr 33(5960), wtorek 8 lutego 1966 roku