Historia czołgu w Konradowie

16 stycznia 1945 roku pierwsze radzieckie oddziały pancerne wkroczyły do Częstochowy. Niemcy pośpiesznie uciekali z miasta. Wojska niemieckie wycofywały się na zachód w kierunku Kłobucka oraz w kierunku Blachowni. Mimo że 17 stycznia Częstochowa była już wolna, to na jej przedpolach trwały zacięte walki. Niemcy zawzięcie bronili torów kolejowych do Herbów i drogi do nich równoległej. Przeprowadzali również kontrnatarcia, które miały opóźnić marsz wojsk radzieckich. Jeden z kontrataków Niemcy przeprowadzili z Blachowni, jak podaje np. Wikipedia. Szukając informacji o tym natarciu, w przekazach ustnych, często słyszałem o kilku niemieckich czołgach atakujących z rejonów Konradowa. Kontratak był skazany jednak na całkowitą porażkę. Do Częstochowy dotarły liczne posiłki, amunicja i zaopatrzenie. Niemcy musieli wycofywać się z terenów naszej obecnej gminy.

W lasach Blachowni, tuż przy Konradowie, można znaleźć liczne leje, prawdopodobnie po wybuchach pocisków właśnie z tamtych dni. W przekazach ustnych krążyły opowieści o niemieckim czołgu z II Wojny Światowej, który był zatopiony na bagnach gdzieś na terenie Konradowa, Łojek czy Blachowni. Z opowieści wynikało, że nie było widać całego czołgu, a jedynie lufę i część wieżyczki. Jaki mógł być to czołg, jeśli takowy był? Prawdopodobnie był to Panzerkampfwagen IV, których Niemcy mieli dużo w tym rejonie. Niewątpliwie, sensacją byłoby, gdyby to był Tygrys lub Pantera, które też brały udział w działaniach na terenie Częstochowy.

Niestety, rozczarowani będą miłośnicy tego typu tajemnic i zagadek II Wojny Światowej. Czołg rzeczywiście tam był, lecz tuż po wojnie został wyciągnięty z mokradeł za pomocą pojazdów gąsienicowych. Dlatego też przez dziesięciolecia nikomu nie udało się go odszukać.

Nie wszystko jednak stracone, ziemia kryje w sobie jeszcze wiele tajemnic tej ostatniej straszliwej wojny. Prawdziwe skarby, którymi często jest zwykły guzik od munduru czy łuska karabinowa, czekają na swoich znalazców. Historia czołgu w Konradowie nie jest jedyną opowieścią o pojeździe pancernym, który został zniszczony w okolicach Blachowni. Udało mi się jeszcze odnaleźć kilka podobnych opowiadań, które postaram się opisać w jakiś zimowy wieczór.

Zdjęcie do artykułu pochodzi ze strony www.weltkrieg2.de. Opis pod zdjęciem mówi: Niemieckie czołgi podczas ciężkiego odwrotu w rejonie Częstochowy, w pobliżu granicy Rzeszy. Po prawej Tygrys po lewej kilka PzKpfw IV.