Mogiły wojenne we Wręczycy

Jadąc drogą 492 z Blachowni do Wręczycy Wielkiej nie sposób nie zwrócić uwagi na mogiłę znajdującą się po lewej stronie tej drogi. Mogiłę otacza żelazny płotek, prawie zawsze stoją zapalone znicze. Na tablicy znajduje się napis:

Grób Nieznanego Żołnierza,
zginął dn. 2.IX.1939 z rąk najeźdźcy hitlerowskiego
Cześć jego pamięci

Grób w ewidencji Miejsc Pamięci Województwa Śląskiego znajdziemy pod numerem 129/06 i zawiera opis „Mogiła symboliczna upamiętniająca miejsce na którym 1 września 1939 roku poległo 3 nieznanych żołnierzy polskich”. Mogiłą po wojnie opiekował pan Ceglarek z Blachowni.

Idą leśną ścieżką, docieramy do skraju lasu tam znajdziemy 2 kolejne mogiły żołnierzy. Groby były w bardzo złym stanie. Na ratunek  pośpieszyli członkowie stowarzyszenia Reduta z Częstochowy. W 2014 roku  mogiły zostały uporządkowane i miejsca wokół nich, zostały wymienione ogrodzenia, odnowiono również krzyże. Przy miejscu spoczynku zostały wywieszone informacje o przebiegu walk oraz tablice informacyjne. Więcej o pracach można przeczytać na stronie stowarzyszenia www.redutaczestochowa.pl.

Do kolejne mogiły możemy dotrzeć poprzez las w Blachowni, jadąc na północ duktem Szlakowym rozpoczynającym się przy ul. Dębowej. Po pokonaniu 4,5 km skręcamy w lewo i po kolejnych ok. 350 metrów ścieżką leśną kierujemy się na północ tam przy zabudowaniach odnajdziemy kolejną mogiłę.

To jedne z najbliższych miejsc spoczynku żołnierzy poległych podczas wrześniowej agresji Niemiec na Polskę w 1939 roku, podczas bitwy we Wręczycy. W 1939 roku granica przebiegała zaledwie 23 km od Wręczycy Wielkiej w okolicy Podłęża Szlacheckiego. 1 września nastąpił atak niemieckiej 14 dywizji piechoty od strony Przystajni i Truskolas. Odwrót naszych żołnierzy w kierunku Częstochowy we Wręczycy Wielkiej zatrzymali Niemcy, którzy przedostali się lasami na tyły naszych wojsk organizując zasadzę. 1 września wieczorem Wręczyca płonęła oświetlając pole walki, uciekający w stronę lasu w Blachowni żołnierze byli łatwym celem dla nieprzyjaciela. Ciężko ranny został dowódca polskiego batalionu major Szulc. Po opatrzeniu został ewakuowany na rowerach do Blachowni, a następnie do szpitala w Częstochowie.